Strona główna Ciekawe dla ciekawskich Historia Błędowa Błędowo w książce - kwiecień 1945 r.
Tadeusz Kwiatkowski „ Moje Serendipity”
 
„ … W tym samym, mniej więcej czasie ( kwiecień 1945) zaczęto otwierać
szkoły po wsiach, pomimo że wojna jeszcze trwałai ogromne eskardy samolo-
tów przelatywały czasem ze wschodu na zachód. Trzeba było coś robić, zająć
się czymś pożytecznym i zarobkowym. Zgłosiłem się na nauczyciela. Polecono
mi uruchomić szkołę we wsi Błędowo pobliżu Nasielska.
Pojechałem tam moim rowerem i zgłosiłem się do sołtysa z wieścią o otwarciu
szkoły. Uradowani mieszkańcy wsi entuzjastycznie przyjęli tę wiadomość i
natychmiast pośpieszyli z pomocą, jak kto mógł. Budynek szkolny, nieczynny przez tyle lat wojny miał dwie izby, które kobiety wybielily wapnem i pomyły podłogi.
W oznaczony dzień przed szkołą zaroiło się od dziatwy w różnym wieku,
pozbawionej nauki szkolnej przez wszystkie lata wojny i okupacji. Począwszy
od maluchów w towarzystwie odświętnie ubranych matek, do wyrostków,
chłopców i dziewcząt. Postanowiłem cały ten mały tłumik podzielić na cztery
grupy, zależnie od wieku i umiejętności. Urządziłem krótki egzamin ustawionych
w kolejce kandydatów, którzy z najwyższą powagą chwili, podchodzili kolejno do
mego stolika. Po sprawdzeniu ich umiejętności z czytania, pisania i rachunków,
porozdzielałem ich do pierwszej, drugiej, trzeciej lub czwartej klasy. Cieszyło
mnie szczęście promieniujące z lic dziecięcych i z twarzy rodziców.
Z entuzjazmem i radością uczyłem sam całymi dniami, dwie klasy jedno-
cześnie do południa i dwie popołudniu. Podczas gdy w jednej klasie zadałem
coś na tablicy, przechodziłem do drugiej aby znów coś zadać z polskiego lub
z rachunków. W dwóch starszych klasach uczyłem trochę geografii, historii
i fizyki, według własnego uznania. Do pisania na tablicy dzieci używały potłu-
czonych baranków wielkanocnych z kredy. Mieszkałem u sołtysa i przychodzi-
łem rano do szkoły trochę wcześniej. Widziałem jak grupki dziatwy szły dróżkami
polnymi i miedzami w kierunku szkoły. Prawie każde niosło zawiniątko żywności
dla pana nauczyciela, które ustawiano w klasie na podłodze pod ścianą. Obłado-
wany tymi cennymi wówczas prowiantami, jeździłem co sobotę moim rowerem
do Pomiechówka, odległego o kilkanaście kilometrów, żywiąc w ten sposób rodzi-
nę. Byłem szczęśliwy, że jestem już daleko poza murami koronowskiego więzienia wolny z rodziną i że robię coś tak pożytecznego.
Święto 3 Maja 1945 roku obchodzono w Błędowie bardzo uroczyście. Przemawiałem z trybuny do zgromadzonych mieszkańców wsi, do dzieci i rodziców.
 
 
Zebrałem huczne oklaski i owacje. Czułem, że jestem tu potrzebny i spełniam ważną misję. Jednak z końcem wojny, moich ambicji absolwenta Państwowej
Średniej Szkoły Technicznej Kolejowej w Warszawie, nie mogła zadowolić kariera nauczyciela cztero-klasowej szkoły powszechnej we wsi Błędowo. Miałem inne aspiracje.
Poznałem tam panią Helenę Zbrzeską z córeczką Hanią, trochę młodszą od mojej siostry Jasi. Miały one krewnych w USA, a mnie Ameryka chodziła po głowie od najwcześniejszych lat młodości, kiedy to oczarowały mnie opisy Kaliforni przez Henryka Sienkiewicza. Pojechałem z nimi do Warszawy, gdzie byłem już przedtem sam moim rowerem, gdy pociągi jeszcze nie chodziły. Pamiętam ówczesną Warszawę
o dymiących zwałach gruzów zasypanych ulic, po których wiły się kręte ścieżki piesze wydeptane przez przechodniów...”
 

Źródło: „ Moje Serendipity” Rozdział II : „ Dzieje po wyzwoleniu”, http://kwiatkowski.150m.com

Materiały wyszukał dla portalu bledowo.pl Piotrek z Błędowa

 
 
Szukaj
Podziękowania
Galeria

[sigplus] Critical error: Insufficient file system permissions to create the folder /www.bledowo.pl/cache/preview.